INDIE - SABKUCH MILEGA

Indie.... Sabkuch milega  - wszystko jest możliwe. 

Ogromny kraj niczym wielki kontynent rozpościera się od wysokich gór na północy schodząc powoli do Oceanu na południu. Wiele różnic, wiele podziałów. Początek mojej podróży rozpoczął się od Delhi. Po ciężkiej przeprawie i niezbyt miłym przyjęciu w Ambasadzie Indii w Warszawie byłam nastawiona na takież samo przyjęcie w Delhi. Nic bardziej mylnego! Po odstaniu swojego w kolejce przywitał mnie miły Pan pokazując przy tym swoje duże białe zęby tym bardziej białe im szerzej się uśmiechał.

Delhi powitało mnie tłokiem, kurzem, gwarem, ściskiem i hałasem i od razu mi się spodobało. Można się w nim łatwo zgubić - to z pewnością. Oznaczenia ulic... Hmm... zbędna sprawa. Zresztą nie ma miejsca na takie rzeczy, są za to sklepy, sklepiki, sklepusie sprzedające wszystko co tylko jest możliwe do sprzedania.

Nie chcę się rozpisywać na temat tego co warto zobaczyć, a czego nie bo po to są przecież przewodniki. Zresztą każdy ma swoje preferencje i co jednej osobie przypadnie do gustu ? inną zanudzi i odwrotnie. Wtrącę tylko, że najlepszym sposobem na poznanie miasta jest zgubić się w nim - w zaułkach, które są odwiedzane tylko przez lokalnych - to tam chowają się prawdziwe oblicza. Z pewnością Delhi wywrze wrażenie na wszystkich.

METRO

Jest to najlepszy środek transportu jaki mógłby powstać w tym mieście. Jest duże i przestronne, ale nie zmienia to faktu, że w szczytowych godzinach nie ma się jak do niego wbić. To niesamowite ilu hindusów wejdzie na raz do takiego metra. Dla Pań są osobne wejścia i radzę z niego skorzystać. Po pierwsze zazwyczaj jest luźniej, po drugie gdy jest tłoczno nie da się uniknąć zmacania pupy.

Zasada nr 1 metra jest taka, że to wcale nie wychodzący mają pierwszeństwo, ale po prostu każdy. Więc nie bądź zdziwiony kiedy wychodząc rzuci się na ciebie tłum wchodzących i wylądujesz z powrotem w metrze.

Zasada nr 2 to że siedzisz wcale nie znaczy, że ktoś Cię nie wyprosi. Niesamowite jak to działa. Tak jak u nas niektóre starsze Panie gdy tylko wsiądą do autobusu od razu go lustrują i rzucają się na wolne miejsce, tak tutaj mają wszyscy. I widzisz dwie osoby pędzące na siebie z naprzeciwka, z których żadna nie ustąpi i każda chce być pierwsza. Zazwyczaj dopadają miejsce naraz i wciskają swoje cztery litery na siłę rozpychając siedzących obok. Normalne jest też, że przychodzi ktoś i Cię przesuwa lub chce usiąść na Twoich kolanach. Ostatecznie przy takiej populacji jaka jest w Indiach, gdy wszędzie brakuje miejsca, oni i tak się wcisną.

AUTO

Auto - popularnie zwane też Tuk TukI wcale nie chodzi mi tutaj o samochód ale o popularnie zwany Tuk-Tuk. Ponieważ riksza to ta z napędem na rower i ludzkie nogi. Dlatego tą z napędem motorowym nazwano auto bo jest automatycznie napędzana JWszędzie trzeba się targować a ten sposób przejazdu to najlepszy sposób na nauczenie się tego zwyczaju. Gdy chcesz zaoszczędzić nigdy nie bierz rikszy z dworca, stacji, czy innego popularnego miejsca. Nie zgadzaj się na pierwszą cenę. Rób zaskoczoną minę gdy usłyszysz kwotę. Odchodź oburzony. I nie daj się namówić aż nie zejdą z ceny. Można też po prostu skorzystać i zapłacić, nie jest to przecież majątek. W Delhi jadąc na taksometrze zapłacimy kwotę początkową 19 rupii i za każdy kilometr dodatkowo około 5 rupii.


ŁAZIENKA

Jeżeli nie śpisz w luksusowym hotelu to przygotuj się na zimną wodę i brak papieru toaletowego. Tych dwóch rzeczy w prostym indyjskim domu nie znajdziesz.

PRZYJĘCIE

Znajdziesz za to miłe przyjęcie i dużo przepysznego jedzenia. Gościnność to z pewnością tutaj cecha narodowa. I zazwyczaj jest tak, że im mniej ktoś ma tym więcej chce dać. W każdym miejscu gdzie byłam zapraszano mnie na obiad bądź kolację i z radością patrzono jak jem. A ja ze łzami w oczach jadłam. Pikantności tym posiłkom nie można odmówić. I tylko gdy sięgałam po wodę, gospodarze z przerażonymi oczami pytali czy już skończyłam. Bo oni najpierw jedzą później piją, ale ja musiałam jakoś ugasić pragnienie.

ŚMIECI

Dobre wychowanie jakie zapewniła mi moja mama sprawiło, że przez pół dnia chodziłam z ręką pełną śmieci. Kosze publiczne to raczej coś niespotykanego tutaj. I jeżeli się nie przełamiesz aby te śmieci po prostu wyrzucić na ulicę, staną się one Twoimi towarzyszami podróży na długi czas.

TOALETA

Nie chcę ujmować miastu, ale Delhi można nazwać taką wielką toaletą. Zapach, który rozpościera się na ulicach zdaje się to tylko potwierdzać. Kiedy się już przyzwyczai człowiek do specyficznego smrodku i przestanie zważać na zalegające wszem i wobec odchody można wybrać się na odkrywanie zaułków tego miasta i z pewnością widok ludzi oddających mocz ludzi nie będzie już żadnym zaskakującym elementem.

RUCH ULICZNY

Niesamowite jak szybko można się przyzwyczaić do nowego sposobu poruszania się po ulicach. Po pierwsze jeżeli chcesz przejść przez ulicę musisz się po prostu wpakować pod samochód, rikszę, czy Tuk-Tuka. I iść slalomem pomiędzy rozpędzonymi pojazdami. Klakson ? wydaje mi się czasami, że kupując tutaj jakikolwiek pojazd najpierw sprawdza się czy działa ta część pojazdu a dopiero później resztę. Brak zasad wcale nie powoduje, że na ulicach wypadek jest na każdym zakręcie. To niesamowite ale oni naprawdę jeżdżą jak popadnie i nic się nie dzieje. Jazda pod prąd, po chodniku, pomiędzy ludźmi - wszystko jest dozwolone. Miałam okazję prowadzić samochód w tym szalonym mieście. Świetny pomysł uczyć się lewostronnego ruchu w mieście gdzie jedyną zasadą panującą na ulicach jest: dotrzeć do celu i używać klaksonu.  


Delhi to dla większości podróżujących pierwszy przystanek w Indiach. Wywiera wrażenie na przyjezdnych, uczy życia w kraju gdzie populacja jest o wiele za duża jak 20 milionów w jednym mieście? to da się odczuć. Najlepiej nie planować za wiele, ale jeżeli już ktoś ma taką potrzebę to radzę nie zatrzymywać się w Delhi na dłużej niż trzy, cztery dni. Miasto może naprawdę zmęczyć. Delhi daje przedsmak kraju, jednak jego prawdziwe oblicza są poza stolicą, w mniejszych miasteczkach i wioskach. Tam gdzie ludzie wiodą normalne życie, a turyście nie są ich głównych źródłem dochodu. Wybierzmy się do Rajastanu.