W ŻYCIU TRZEBA BYĆ TWARDYM A NIE MIĘTKIM

Rok 2013, po dwóch latach nieobecności pierwsza wizyta w Polsce... Wesele...
Sytuacja: miesiąc w Polsce, miesiąc po weselu, miesiąc w metrowym gipsie i to w ustawieniu "końskim"...

Przychodzi zaproszenie na imprezę urodzinową...

MÓZG: Yoł, yoł, yoł!!! Dżampreza! Sziszando - bajlando! Woogie boogie all night!!! (itd w euforycznej ekstazie)...

NOGA: Ej! Mózg! Ty chyba na mózg upadłeś! Przecież dopiero co mnie rano z gipsu wyjęli i kazali się miesiąc rehabilitować!!!

MÓZG: Ej! Noga! (zwracając się do nogi) nie bądź noga!!! Rehabilitować się będziesz na starość!

ZĄB NR 4: Ej! Mózg! A ty zapomniałeś, że mnie jutro wyrywają? Co ty tak bez zęba chcesz się lansować?

MÓZG: Ej! Ząb! Ty tam siedź cicho! I tak cię na imprezie nie będzie!

ŻOŁĄDEK (zrezygnowany): Ej! Mózg! Przecież ja dopiero dochodzę do siebie po weselu :/

MÓZG: Ej! Żołądek! Co się tak żołądkujesz! Bierz przykład z wątroby! Ta ani słowem nie protestuje...

WĄTROBA: Bluurp...

ŻOŁĄDEK: Taaa... bo po panieńskim to się w warzywo zamieniła...

BARKI: Co?!? Znowu impreza o kulach?!? Nie, nie, nie... Albo będzie balkonik, albo my składamy wymówienie!

MÓZG: Ej! Barki! Weźcie się w garść! Chcecie żebym babci balkonik zabrała? Miejcie serce...

SERCE (z nadzieją w głosie): Aaaa propos... ostatnio odczuwałem palpitacje!!!

MÓZG: Taaa... chyba na widok piwa...

Pertraktacje trwały jeszcze długo. Suma sumarum Mózg przekonał resztę. Obiecał im wyjazd na Bali, zapomniał dodać, że do pracy...

Tak więc zgodnie podjętą decyzją na imprezę idą: Mózg - podekscytowany, Noga - odgipsowana, Ząb - wyeksmitowany, Żołądek - skwaszony, Wątroba - bluurp, Barki - skulone, Serce - z nadzieją, że Mózg kiedyś wreszcie zmądrzeje :D

Do zobaczenia!!!! :D


   I am a sailor